Pogrom w Luksemburgu - premier w łupkowej matni

Dymisja ministra Budzanowskiego może być początkiem weryfikowania polskiej polityki wydobycia gazu łupkowego
Dymisja ministra Budzanowskiego może być początkiem weryfikowania polskiej polityki wydobycia gazu łupkowego Fot. Kancelaria Premiera
Do kosza trafiają właśnie rodzące się przez lata w bólach rządowe projekty przepisów regulujących wydobycie gazu łupkowego w Polsce. Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, po sześciu latach zmagań, rozwiał złudzenie polskiego rządu, że EU przymknie oko na łamanie przepisów dyrektywy węglowodorowej - Polska zapłaci za to wysoką cenę. Trzeba powiedzieć jasno, wyrok w Luksemburgu wywraca polski system wydobycia gazu łupkowego do góry nogami - Gazeta Wyborcza alarmuje: "To grozi nam odszkodowaniami zamiast zysków z łupków".

A jeszcze niedawno premier zapewniał: - Największy niepokój (inwestorów) dotyczy trwałości przyznanej koncesji, praw nabytych przez tych, którzy mają dzisiaj koncesję (...) Jeśli ktoś chce w Polsce inwestować miliardy w gaz łupkowy, musi mieć poczucie bezpieczeństwa biznesowego. - Naiwni byli inwestorzy, którzy uwierzyli w te zapewnienia polskiego premiera - teraz okazuje się, że to właśnie postawienie przez rząd D. Tuska na niezgodne z prawem UE, nietransparentne, bezprzetargowe koncesje na wydobycie gazu łupkowego, po wyroku ETS oznacza dla inwestorów tylko jedno: pakowanie walizek.



Trudno zrozumieć dlaczego premier osobiście zaangażował się w forsowanie wadliwych przepisów, które mogły być przyczyną ubiegłorocznego głośnego skandalu korupcyjnego w Departamencie Geologii i Koncesji Geologicznych Ministerstwa Środowiska, z Dyrektor Departamentu w roli głównej. Prokuratura właśnie sprawdza, czy można było w ministerstwie środowiska kupić informacje o bezprzetargowym przydzielaniu koncesji na gaz łupkowy. Czy może więc kogoś zaskakiwać, że Komisja Europejska nie jest zwolennikiem korupcjogennych przepisów forsowanych przez rząd PO-PSL? Okazuje się, że może - polski rząd przez trzy lata przekonywał, że wygra ten spór, a wymóg prawa europejskiego, by "dostęp do działalności polegającej na poszukiwaniu, badaniu i produkcji węglowodorów był pozbawiony wszelkiej dyskryminacji zainteresowanych podmiotów" zręcznie da się ominąć.

Już 23 marca 2007 r. Komisja Europejska skierowała do Rzeczypospolitej Polskiej wezwanie do usunięcia uchybienia, w którym wskazała, że polskie Prawo geologiczne i górnicze nie jest zgodne z art. 2 ust. 2, art. 3 ust. 1 i art. 5 pkt 1 i 2 dyrektywy węglowodorowej. Pismem z dnia 23 maja 2007 r. Rzeczpospolita Polska odpowiedziała na wezwanie do usunięcia uchybienia, twierdząc, że prawidłowo wdrożyła dyrektywę do prawa krajowego - co w świetle obecnego wyroku ETS było próbą wprowadzenia Komisji Europejskiej w błąd i utrzymania nietransparentności systemu przydzielania koncesji.

Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z 27.06.2013 r.
Trwa ładowanie komentarzy...