Bezrobocie pogrąży rząd Donalda Tuska?

Fot.Flickr.com
Ekonomiści ostrzegali od dawna, iż polityka duszenia czapką administracyjną działalności gospodarczej i podnoszenia VATu przez rząd Tuska musi doprowadzić do wzrostu bezrobocia. Prof. Grzegorz Kołodko mówi Polskiemu Radiu: - Uważam, że dziś jest ważniejsze pokonywanie bezrobocia, nawet jeśli to się dzieje kosztem pogłębienia deficytu budżetowego, niż odwrotnie - poświęcanie miejsc pracy na ołtarzu, jak się okazuje, iluzorycznej, mało skutecznej walki ze zbyt dużym deficytem budżetowym -.

Donald Tusk był niekwestionowaną gwiazdą ostatniej konwencji wyborczej PO w Chorzowie. - Istotą Platformy Obywatelskiej jest prowadzenie Polaków pod biało-czerwoną flagą do zwycięstw - powiedział do armii mężczyzn w garniturach na państwowych etatach, zgromadzonych w Chorzowie. Tak zapewne podpowiedzieli mu doradcy - nie mówić o aktualnych problemach (emigracji młodych, rosnącym bezrobociu), mówić o mglistej przyszłości "pod sztandarem jedynie słusznej partii władzy". Jedna Partia - Jeden Wódz - Jedno Zwycięstwo! Skąd my to znamy?



- Prawdziwą sztuką - i my potrafiliśmy tę sztukę zaprezentować Europie i światu - jest prowadzić naród do zwycięstwa wtedy, kiedy okoliczności są przeciwko nam - mówił buńczucznie D. Tusk w Chorzowie, nie precyzując jednakże do jakiego zwycięstwa poprowadził "naród" na oczach świata. Jedno jest jasne: nie było to zwycięstwo nad problemem bezrobocia - najbardziej dotkliwym problemem społecznym w Polsce naszych czasów.

Tusk nie wspomina swoich przegranych batalii, które mogłyby pokazać jego bezradność. Co obiecywał w 2007 r.? - Prorozwojowa polityka gospodarcza, zapewnienie równowagi ekonomicznej (...) w połączeniu z aktywną polityką społeczną, pozwolą nam w 2012 roku na obniżenie bezrobocia do poziomu nie wyższego niż średnia europejska – Tusk obiecał Polakom w roku 2007. W chwili przejęcia władzy przez koalicję PO-PSL stopa bezrobocia w Polsce wynosiła jedynie 11,2 proc., w lutym 2013 r. osiągnęła już 14,4 proc. i to mimo przymusowej emigracji 2 mln najbardziej uzdolnionych młodych ludzi z Polski. GUS podaje, że w maju br. utrzymał się spadek przeciętnego zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw w skali roku. Pomimo sezonowego spadku liczba bezrobotnych i stopa bezrobocia były wyższe niż przed rokiem.

Także w lutym 2013 r. stopa bezrobocia w targanej protestami społecznymi Unii Europejskiej według Eurostatu to jedynie 10,9 procenta (w Niemczech to tylko 6,8 proc.). Widać jasno, że wskaźniki wzrostu w Polsce zamarły, rozwój jest zerowy, a polityka rządu stała się zachowawcza i fiskalna, podczas gdy obietnice Tuska mówiły o polityce "prorozwojowej".

Czy premier nie potrafi przyznać się do klęski polityki swego rządu i woli zamieść problem bezrobocia pod dywan? Czy doprowadzi do tego, że to związki zawodowe zamiast niego umieszczą problem bezrobocia na sztandarach i jesienią wyjdą na ulice polskich miast?
Likwidacja Komisji Trójstronnej opuszczonej przez wszystkie centrale związkowe może na to wskazywać.



Prof. Grzegorz Kołodko uważa, że rosnący poziom bezrobocia to tykająca bomba zegarowa dla państwa. Przypomina, że do "arabskiej wiosny" doprowadziło między innymi masowe bezrobocie młodych ludzi: - W strategii polskiego rządu i w Unii Europejskiej trzeba zdecydowanie wyższy priorytet przypisać walce z bezrobociem. Co trzeba robić nie tylko poprzez przyspieszanie wzrostu, ale także, co jest bardzo trudne i co jest na długie lata, dzieleniem się pracą - mówi prof. Kołodko.

Dobrze wiedzą o tym rządy innych krajów - przykładowo Szwecja. W 2012 r. rząd tego kraju obniżył podatek VAT w gastronomii o ponad połowę – z 25 do 12 proc. W efekcie tej decyzji branża hotelarsko-gastronomiczna mogła obniżyć ceny i zwiększyć zatrudnienie, szczególnie osób wchodzących na rynek pracy. - Celem tego działania jest zwiększenie szans młodych ludzi, również imigrantów, którzy swoją pierwszą pracę często znajdują właśnie w gastronomii – uzasadniła to posunięcie minister gospodarki, Maud Olofsson.

W Polsce jednak, w tym naszym dziwnym kraju, zmniejszenie obciążenie budżetu przez rosnącą liczby bezrobotnych ma nastąpić nie przez pobudzenie gospodarki, obniżkę podatków, przyciągnięcie inwestorów i tworzenie nowych miejsc pracy. Rząd Donalda Tuska ma doprawdy oryginalny pomysł na osiągniecie tego celu - sowicie opłacana armia urzędników doradziła partii cygar i pożyczonych zegarków, jak poprawić kompromitujące wskaźniki. Cóż z tego, że przygotowywane przez rząd zmiany wprowadzą jeszcze więcej bezrobotnych na ulice? Rząd już postanowił - nie posiadający dochodów bezrobotni bez zasiłku, stracą prawo do bezpłatnego ubezpieczenia zdrowotnego – informuje o tym m.in. „Dziennik Gazeta Prawna”.

Do tej pory urzędy pracy płaciły składki zdrowotne za wszystkich zarejestrowanych. Nowe rozwiązania zakładają zaś, że urzędy te będą opłacać składki jedynie za tych, którzy posiadają prawo do zasiłku. Stanowią oni niewielki procent wszystkich bezrobotnych w Polsce. W 2012 r. było ich poniżej 20 proc. wszystkich zarejestrowanych, podczas gdy w innych krajach Unii Europejskiej ten wskaźnik przekracza nawet 80 proc. Ministerialni urzędnicy wyliczyli, że takie "prorozwojowe" “uporządkowanie” rynku pracy może przynieść budżetowi nawet 100 mln zł - cóż luksusowe wino i hawańskie cygaro przynosi partii władzy niejedno błyskotliwe rozwiązanie.

Pozbawienie prawa do opieki lekarskiej 80% bezrobotnych? Może to oznaczać, że akty samospalenia pod Kancelarią Premiera staną się polską codziennością.
Trwa ładowanie komentarzy...